Kto to był? Jakiś cień przebiegł po ścianie. Raczej, co to było?! Na człowieka to mi nie wyglądało. Może na niedźwiedzia. Czy tu, w środku miasta są niedźwiedzie ?
Krzyk. Kobiecy krzyk, bo raczej na męski był za wysoki.
- Halo? Potrzebuje pani pomocy? - Pytam przerażona. - Halo? Proszę pani?
- Pomocy! Niech mi ktoś pomoże!- krzyczy jakaś kobieta.
Bez wahania wyjęłam gaz pieprzowy i zaczęłam biec w kierunku krzyku kobiety.
- Zostaw ją! Słyszysz?! Zostaw! - Krzyczałam.
- Pomocy...- mówiła kobieta. Już chyba nie miała sił krzyczeć.
Kiedy dobiegłam, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
Jakiś czarny, wielki i ohydny pies, wilk, może niedźwiedź wyżerał jej wnętrzności.
- O mój boże... - wyszeptałam przerażona. - To się nie może dziać. To sen. To jakiś popieprzony sen. - Szeptałam wstrząśnięta tym co zobaczyłam.
Niedźwiedź nagle się odwrócił.
Miał białe oczy i czerwoną obwódkę dookoła tęczówek.
Rany boskie... Co to jest, do cholery?!
Powoli ruszył w moją stronę.
- Dobry niedźwiadek. Dobre zwierzątko. Wcale nie zjadłeś tamtej pani, prawda? - Mówiłam do niego. - Ona żyje, tylko zemdlała, prawda? - Mówiłam do niego absurdalnie, mając nadzieję, że się ode mnie odwali.
Zwierze przyspieszało. Patrzyło się w moją dłoń.
Co ja takiego w niej miałam? Spojrzałam na nią. Gaz pieprzowy, no tak.
- Nie podchodź! Sio! Uciekaj stąd! - Krzyczałam w jego stronę i skierowałam w jego stronę gaz.- Mówiłam coś! Kurwa, ja już nie żyję...
Nacisnęłam spust. Usłyszałam ryk porządnie wkurzonego niedźwiedzia.
Zaczął biec w moją stronę. Ja zaczęłam biec wcześniej.
Był coraz bliżej. Trzy metry. Dwa. Pół metra.
Poczułam jak potężne szczęki zaciskają się na moim nadgarstku. Szarpnął mnie w jego stronę. Biłam go wolną ręką, krzyczałam przerażona i kopałam go po pysku.
Zaczął zlizywać moją krew z ręki. Gdy skończył oblizał ranę i spojrzał na mnie.
Śpij, śpij... Wreszcie znalazłem kogoś idealnego... Usłyszałam te słowa w mej głowie.
Potem nastała ciemność.
______________________________________________________________________
Jak na razie to tyle. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam.
Krzyk. Kobiecy krzyk, bo raczej na męski był za wysoki.
- Halo? Potrzebuje pani pomocy? - Pytam przerażona. - Halo? Proszę pani?
- Pomocy! Niech mi ktoś pomoże!- krzyczy jakaś kobieta.
Bez wahania wyjęłam gaz pieprzowy i zaczęłam biec w kierunku krzyku kobiety.
- Zostaw ją! Słyszysz?! Zostaw! - Krzyczałam.
- Pomocy...- mówiła kobieta. Już chyba nie miała sił krzyczeć.
Kiedy dobiegłam, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
Jakiś czarny, wielki i ohydny pies, wilk, może niedźwiedź wyżerał jej wnętrzności.
- O mój boże... - wyszeptałam przerażona. - To się nie może dziać. To sen. To jakiś popieprzony sen. - Szeptałam wstrząśnięta tym co zobaczyłam.
Niedźwiedź nagle się odwrócił.
Miał białe oczy i czerwoną obwódkę dookoła tęczówek.
Rany boskie... Co to jest, do cholery?!
Powoli ruszył w moją stronę.
- Dobry niedźwiadek. Dobre zwierzątko. Wcale nie zjadłeś tamtej pani, prawda? - Mówiłam do niego. - Ona żyje, tylko zemdlała, prawda? - Mówiłam do niego absurdalnie, mając nadzieję, że się ode mnie odwali.
Zwierze przyspieszało. Patrzyło się w moją dłoń.
Co ja takiego w niej miałam? Spojrzałam na nią. Gaz pieprzowy, no tak.
- Nie podchodź! Sio! Uciekaj stąd! - Krzyczałam w jego stronę i skierowałam w jego stronę gaz.- Mówiłam coś! Kurwa, ja już nie żyję...
Nacisnęłam spust. Usłyszałam ryk porządnie wkurzonego niedźwiedzia.
Zaczął biec w moją stronę. Ja zaczęłam biec wcześniej.
Był coraz bliżej. Trzy metry. Dwa. Pół metra.
Poczułam jak potężne szczęki zaciskają się na moim nadgarstku. Szarpnął mnie w jego stronę. Biłam go wolną ręką, krzyczałam przerażona i kopałam go po pysku.
Zaczął zlizywać moją krew z ręki. Gdy skończył oblizał ranę i spojrzał na mnie.
Śpij, śpij... Wreszcie znalazłem kogoś idealnego... Usłyszałam te słowa w mej głowie.
Potem nastała ciemność.
______________________________________________________________________
Jak na razie to tyle. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam.
Posłuchaj, robisz to samo co ja. Może też masz dysortografię? Poszukaj sobie bety, najlepiej na betowanie.blogspot.com. A co do innej kwestii to raz jakby ją niedźwiedź dziabnął, to już po dłoni, po drugie nie sądzę, aby niedźwiedzie, czy też jak się domyślam wilki mogły pluć. Wiesz, jak dla mnie to przeczytaj jeszcze raz całość, ja też często robię głupie błędy składniowe itp. Pozdr. :)
OdpowiedzUsuńTakie proste błędy. Nie wierzę, że je popełniłam xD Beta znaleziona, tylko teraz czekam na potwierdzenie ;) Pozdr. ;)
OdpowiedzUsuńOd Spamu jest zakładka SPAM, gdzieś na górze po prawej, okey ? Nie chciałabym, abyście zaśmiecali mi pod rozdziałami.
OdpowiedzUsuńJest fragment "Co to było?" a potem "Raczej co to było?" coś tam, że raczej nie człowiek. Nie rozumiem. Chyba najpierw "kto", a potem "co". Sprawdziła Ci to już beta?
OdpowiedzUsuńCzekam na sprawdzenie ;)
UsuńPrzepraszam, gdy pisałam nie było jeszcze tej zakładki ;)
OdpowiedzUsuń