Music

piątek, 15 maja 2015

Rozdział 2

.:Remi:.
- Ojciec, czyś ty już do reszty oszalał?! - Krzyczę. - Umiem znaleźć sobie dziewczynę!
- Zanim ty sobie byś znalazł dziewczynę, to ja byłbym w grobie, a ty byś miał siwe włosy i brodę ! - Odkrzykuje ojciec.
- Kiedyś bym sobie znalazł - mamroczę.
- A zresztą , wiesz, że alfa stada musi zaakceptować przyszłą żonę jego następcy? - Mówi tata, zarazem dając mi lekcję tradycji sfory. - Inaczej stado w ogóle nie będzie się jej słuchać. Miałaby przesrane w takim życiu, stałaby się niewidzialna dla grupy - szepta przerażony do mnie.
- A skąd wiesz, że ona mi się spodoba? Jest zmienna? Jaką ma postać ? Tygrysa? Sowy? - Mówię rozgorączkowany.
- E... Bo wiesz,  Remi, to bardzo zabawna sprawa. - Śmieje się nerwowo, nie patrząc mi w oczy. - Bo, bo... ona jest człowiekiem.
- Co?! Ty już kompletnie zwariowałeś – odpowiadam  zrezygnowany. - Przecież ją trzeba przeprowadzić przez cały obrzęd, jak się zmieniać, co robić...

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 1

Uh... Moja głowa... Co się stało?
Staram się podnieść powieki. Kurwa... Ale boli... Trzymam je jeszcze przez chwilę zamknięte. Czemu ja leżę na ziemi… Niedźwiedź! Szybko otwieram oczy co skutkuje tym, że ból się nasila.
Obracam się dookoła siebie zobaczyć czy  jest gdzieś w pobliżu. Uf… Nie ma go. Jakie szczęście.
Przypomniałam sobie o mojej ręce. Szybko na nią patrzę. Okazuje się, że jakimś cudem jest cała. Ale… Kurde… Przecież ja pamiętam, że mi ją prawie odgryzł!
Powoli wstaję opierając się o ceglaną ścianę budynku. Spojrzałam na tarczę zegarka. Patrzę przerażona na wskazówki. Matka mnie zabije! Jest prawie północ! Wybiegam z zaułka prawie się przewracając.
Kiedy jestem przed domem widzę zapalone światło w salonie.

wtorek, 10 marca 2015

PROLOG

Idąc do domu, zauważyłam coś dziwnego na ścianie.
Kto to był? Jakiś cień przebiegł po ścianie. Raczej, co to było?! Na człowieka to mi nie wyglądało. Może na niedźwiedzia. Czy tu, w środku miasta są niedźwiedzie ?
Krzyk. Kobiecy krzyk, bo raczej na męski był za wysoki.
- Halo? Potrzebuje pani pomocy? - Pytam przerażona. - Halo? Proszę pani?
- Pomocy! Niech mi ktoś pomoże!- krzyczy jakaś kobieta.
Bez wahania wyjęłam gaz pieprzowy i zaczęłam biec w kierunku krzyku kobiety.
- Zostaw ją! Słyszysz?! Zostaw! - Krzyczałam.
- Pomocy...- mówiła kobieta. Już chyba nie miała sił krzyczeć.
Kiedy dobiegłam, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.