.:Remi:.
- Ojciec, czyś ty już do reszty oszalał?! - Krzyczę.
- Umiem znaleźć sobie dziewczynę!
- Zanim ty sobie byś znalazł dziewczynę, to ja byłbym w grobie, a ty byś miał siwe włosy i brodę ! - Odkrzykuje ojciec.
- Kiedyś bym sobie znalazł - mamroczę.
- A zresztą , wiesz, że alfa stada musi
zaakceptować przyszłą żonę jego następcy? - Mówi tata, zarazem dając mi lekcję
tradycji sfory. - Inaczej stado w ogóle nie będzie się jej słuchać. Miałaby
przesrane w takim życiu, stałaby się niewidzialna dla grupy - szepta przerażony
do mnie.
- A skąd wiesz, że ona mi się spodoba? Jest
zmienna? Jaką ma postać ? Tygrysa? Sowy? - Mówię rozgorączkowany.
- E... Bo wiesz, Remi, to bardzo zabawna sprawa. - Śmieje się
nerwowo, nie patrząc mi w oczy. - Bo, bo... ona jest człowiekiem.
- Co?! Ty już kompletnie zwariowałeś – odpowiadam zrezygnowany. - Przecież ją trzeba
przeprowadzić przez cały obrzęd, jak się zmieniać, co robić...