Staram się podnieść powieki. Kurwa... Ale boli... Trzymam je jeszcze przez chwilę zamknięte. Czemu ja leżę na ziemi… Niedźwiedź! Szybko otwieram oczy co skutkuje tym, że ból się nasila.
Obracam się dookoła siebie zobaczyć czy jest gdzieś w pobliżu. Uf… Nie ma go. Jakie szczęście.
Przypomniałam sobie o mojej ręce. Szybko na nią patrzę. Okazuje się, że jakimś cudem jest cała. Ale… Kurde… Przecież ja pamiętam, że mi ją prawie odgryzł!
Powoli wstaję opierając się o ceglaną ścianę budynku. Spojrzałam na tarczę zegarka. Patrzę przerażona na wskazówki. Matka mnie zabije! Jest prawie północ! Wybiegam z zaułka prawie się przewracając.
Kiedy jestem przed domem widzę zapalone światło w salonie.
- Gdzie ty byłaś?! Czy ty wiesz, która jest godzina? – krzyczy mama, kiedy wchodzę do domu. – Czy ty wiesz jak ja się z ojcem martwiłam o ciebie?
- Przepraszam, mamo. Pomagałam takiemu panu. – Kłamię. Przecież jej nie powiem, że mnie zaatakował niedźwiedź w środku miasta.
- Znowu? Kiedyś ta twoja dobroć nas wrzuci do grobu – mówi mama zrezygnowana. – Nie możesz tak robić. Przecież wiesz co się dzieje o tej porze w mieście.
- Wiem, mamo, narkotyki, alkohol i seks. Na każdym skrawku chodnika – odpowiadam nabijając się z mamy.
- Nie żartuj sobie. Jestem matką, to chyba należy do moich obowiązków martwienie się o ciebie? – żartuje.
- Chyba tak.
- Ines, to było pytanie retoryczne – mówi matka, wracając do oglądania telewizji.
- Wiem, to było specjalnie – żartuję śmiejąc się wchodząc po schodach.
- Pf.. Ta jasne, każdy przejaw twojej głupoty jest specjalnie – mówi, zginając palce w cudzysłów na słowie „specjalnie”.
- Dobranoc, mamuś – krzyczę, stojąc w drzwiach pokoju.
- Słodkich snów, lisie.
Ah… ta mama. Dobrze, że nie siedzę z nią kilku godzin dziennie. Myślę śmiejąc się cicho z mamy i taty.
Co ja zrobię z tym niedźwiadkiem? Myślę zasmucając się momentalnie. Przecież nie powiem mamie.
A… Pomyślę o tym jutro. Mówię w myślach i zaczynam się przebierać w pidżamę.
Kiedy już leżałam w łóżku. Przypomniałam sobie o słowach, które usłyszałam w głowie. O co mogło mu chodzić? Ale najpierw, jak on się tam dostał, do jasnej cholery?
I z tymi słowami krążącymi w mojej głowie zasypiam kamiennym snem.
***
Siedząc w szkole na czwartej lekcji, biologii, rozmyślałam o tamtym zdarzeniu. Cały ranek byłam nieobecna duchem przez to. Jeszcze tylko ta godzina i jeszcze jedna, i do domku spać. Myślami błądziłam wokół mojego mięciutkiego łóżka.- Lekcji matematyki nie ma! – Krzyczy biolożka próbując się przebić przez harmider panujący w klasie.
- Tak. Chociaż raz tej jędzy nie ma – słyszę gdzieś w tle.
- Pani Dratewki nie ma, ponieważ nie stawiła się w szkole. – mówi pani.
- A co nas to obchodzi? – Odpowiada jakiś klasowy cwaniak.
- Tak tylko mówię, dla waszej informacji.
Ciekawe czemu jej nie ma? A zresztą ważne, że matmy nie ma. Myślę uśmiechając się pod nosem.
Lekcja minęła leniwie i nudno. Jak to biologia, nic nie trzeba robić. Ja się cieszyłam, że wcześniej wrócę do domu i położę spać.
Wychodząc ze szkoły zauważyłam czarny, terenowy samochód. Zdziwiłam się, bo rzadko można spotkać takie samochody w środku miasta. O samochód opierał się przystojny chłopak. Kruczo-czarne włosy, lekko opadające na czoło, prosty, arystokratyczny nos.
Ulala… Co za ciacho. Ciekawe na kogo czeka? Przebiegła mi przez głowę taka myśl. Szczęściara. Mieć takiego faceta to cud.
Nagle obrócił głowę, na której miał przeciw słoneczne okulary, i spojrzał centralnie na mnie. Rozejrzałam się. Może gdzieś blisko mnie jest jego dziewczyna.
Nic sobie z tego nie robiąc, odwróciłam się od niego i poszłam w stronę przystanku.
Jeszcze raz spojrzałam na chłopaka. Ciągle patrzył na mnie. Kiedy zauważył, że na niego patrzę kiwnął mi głową. Dziwny facet.
Kiedy doszłam na przystanek, zauważyłam Polę, moją przyjaciółkę.
- Ej, wiesz co to za facet, siedzący przed szkołą?- Pytam.
- Pierwszy raz go widzę na moje piękne oczy – mówi zauroczona jego wyglądem. – Z chęcią bym go schrupała, takie z niego ciacho.
- Pola, powaga, serio. – Nie zdziwiona jej słowami, każdego przystojnego faceta by „schrupała”.
- A tak na poważnie, to wygląda na około dziewiętnastki, raczej majętny i ma powodzenie wśród dziewojek – mówi poważnie, akcentując swoją miłość do historycznych książek.
- O dzięki, przedobra panienko – mówię podejmując się jej gry.
- Nie ma za co, wieśniaczko – powiedziała Pola, za co dostała kuksańca w żebra. – No co? Tak sobie tylko żartuję, przecież wiesz.
- Jeszcze raz mnie tak nazwij – mówię pokazując jej język.
- Dobra, dobra – mamrocze przewracając oczami.
Na wysepkę podjechał autobus. Wchodząc do niego, widzę niedaleko przystanku tego chłopaka. Spoglądał na mnie otwarcie. Dlaczego na mnie ciągle patrzy? Nie ma nic innego do roboty?
Prosiłabym o informowanie o nowych rozdziałach ;)
OdpowiedzUsuńCo do opowiadania, zapowiada się ciekawie, ale widzę dużo błędów. Np mieszanie czasów, niespójności itp. Ale nie jest tak tragicznie. Z każdym nowym postem będzie szło Ci coraz lepiej.
Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
[venator-hostiaa.blogspot.com]
Możesz mnie chyba zaprosić do obserwowanych, prawda ? :)
UsuńWypiszę co mi nie pasowało, tak? Co z tym zrobisz, to już Twoja decyzja, może czegoś nie zrozumiałam i mi wyjaśnisz.
OdpowiedzUsuń1. Piszesz, że obudziłaś się z bólem głowy, a potem, ze ruszyłaś nią i to skutkowało bólem. Chyba raczej nasileniem.
2. Leżysz na łóżku i spodziewasz się spotkać niedźwiedzia czatującego, jak wierny owczarek? Chyba ją bardzo ta głowa bolała.
3. Jesteś w zaułku? To czemu myślałaś o łóżku, chyba jest troszkę wygodniejsze, niż łóżko. Wybiegasz? Przecież głową nie ruszasz, bo boli.
4. Jeny, mieszasz czasy i robisz takie same błędy jak ja hahaaha. Czemu nie widzę ich u siebie? W każdym razie, to przed snem jest całkiem irracjonalne. Jaka dziura kreta i zostajesz zaatakowana, a mówisz o poradni psychologicznej?
5. Jak dla mnie to też dialogi i uwagi z klasy, są trochę sztywne. Czytałam gdzieś, że dobrze jest czytać swoje dialogi na głos, wtedy będziesz wiedziała, czy nie brzmią dziwnie.
Podsumowując, ja na Twoim miejscu popracowałabym jeszcze nad rozdziałem, czy nawet opkiem całym. ;) Czytałam gdzieś, że najważniejsze w pisaniu, jest pisanie. Jakkolwiek głupio to nie brzmi, jak nie będziesz pisała, nie będziesz w tym dobra. xDD
Jak tak czytam wymienione przez Ciebie błędy, a potem ja na nie spojrzę to sobie myślę: "Jak ja tego nie zauważyłam?!"
UsuńAle tak to, bardzo dziękuję za wymienienie ich, później pogadam z betą ;)
Zostawiłaś u mnie spam, a zarys fabuły mnie zainteresował, więc postanowiłam wpaść. Pomysł bardzo fajny, wykonanie jednak mnie zawiodło. Nie napisałaś nigdzie w jakim wieku są bohaterki, choć odnoszę wrażenie, że to gimnazjalistki. Miesza ci się czas (przynajmniej raz zupełnie nieuzasadnienie pojawił się przeszły), brakuje wielu przecinków. No i znaczną część tekstu stanowią zdania pojedyncze.
OdpowiedzUsuńmówi matka nie zwracając na mnie uwagi. ~ jak może nie zwracać na nią uwagi, skoro odnosi się do jej słów?
krzyczę już z drzwi pokoju~ usiadła na drzwiach jak mucha i tak krzyczała? (tak wynika z tego fragmentu)
- A co nas to obchodzi? – Odpowiada jakiś klasowy cwaniak.
- Tak tylko mówię, dla waszej informacji.
~ Nie wiem w jakiej szkole nauczyciel odpowiedziałby z takim hm... szacunkiem uczniowi na taką odzywkę ( jeśli w ogóle by odpowiedział).
Myślami już błądząc wokół mojego łóżka. ~ zdanie podrzędne bez nadrzędnego, ale psikus !
oczywiście przystojniak będzie likantropicznym niedźwiadkiem i zakocha się w Ines...
Pozdrawiam, życzę rozwoju i zapraszam do siebie
[teoria-wiecznosci]
Dziękuję za wypisanie błedów, zapewne moja beta wyśle mi cały tekst w kolorze czerwonym ;)
UsuńKażdy się kiedyś musi nauczyć pisać. Ja zaczęłam, bo o tym marzyłam i mam głowę pełną pomyśłów ;)
Nie określaj opowiadania dopiero po pierwszym rodziale, wszystko może się jeszcze zmienić ;)